install theme

Andy Smith powraca w nowej odsłonie jako  Lxury. “Company” jest singlem z epki “Playground”. Jest to mniej dziecinna kompozycja producenta niż ostatnie wynalazki. Nowy utwór jest dojrzały trzymając nas w 6-minutach stonowanych uderzeń. 

Caribou cztery lata temu spowodował prawdziwy szok gdy otwierał drzwi do swojego trzeciego albumu “Swim” (doskonale znana Odessa). Po raz kolejny możemy doznać kolejnej darmowej psychodelicznej euforii, ponieważ Dan ogłasza czwarty album “Our Love” zapowiedziany na 7 października. Narastający kawałek flirtuje z R&B by w drugiej części wzmocnić go elektroniką. 

Australijska wokalistka tworzy alternatywne electro-pop z podstawą do R&B. Przebija chmury lo-fi delikatnymi melodiami zamoczonymi w delikatnej melancholii. Niebiosa z emocji pozyskuję dzięki subtelnym zestawieniom. 

Członkowie zespołu Polica są jak najdalej od odpoczynku. “Raw Exit” to przedłużenie ich ostatniej płyty do wersji deluxe. Kawałek o wiele mniej ospały, z pełnym wykorzystaniem syntezatorów oraz pół-tanecznego rytmu. Jak najbardziej krok w kierunku bezpiecznego środowiska. 

Wydawało by się, że jakiekolwiek wieści od rudowłosej dziewczyny nie przyjdą zbyt szybko. Po 5 letniej przerwie duet La Roux przedstawia pierwszy 6 minutowy singiel z nowej płyty “Trouble In Paradise”, której premiera przewidziana jest na 7 lipca. Słowo ‘gently’ w tytule wydaję się być słowem kluczowym dla singla, gdyż jego trzeźwe i dojrzałe dźwięki sprawiają, że dźwięki z debiutanckiej płyty La Roux były niczym małe dziecko. Powolny start z harmonią wokalu i melodii tworzy elegancką balladę. Jednak kawałek niespiesznie rozwija się poprzez dodawanie kolejnych elementów w produkcji łącząc saksofony, syntezatory i pretensjonalne gitary. Wynik tego jest bardzo podobny do muzyki St. Lucia, ale z charakterystycznym wokalem Elly.  

John Wizards - Friend
  • Friend

  • by John Wizards

  • 49 plays +

    Kawałek, który kończy płytę “John Wizards” jest pełen delikatności. “Friend” przypomina trochę muzykę medytacyjną. Harfa, która brzmi jak gitara oraz aksamitny wokal w jej akompaniamencie. Słuchacz może być bardzo zadowolony z takiego zakończenia albumu. 

Morgan Kibby najlepiej znana z pracy przy boku Anthony’ego Gonzaleza (M83). Zbierając swoje referencję od R&B po synthpop potrafi nagrać przebojowy pop zahipnotyzować tak jak Midnight City (którego jest współautorką). Kawałek łączy brzmienia syntezatorów, które potrafią być wybuchowe.  

Ali Milesi aka Lists to klasyczne emocje ujawnione na początku w niemal instrumentalnym kawałku, by głos wokalisty przecierał przejmująco szlak. “Veil” popychany jest do przodu wraz ze zmianą tempa. Całość to dźwięki fortepianu, gitary oraz prostej perkusji. 

Redw00d pod pętle dźwięków podkłada delikatne i ciepłe wokale, które stają się magnetyzmem. Producent tworzy słodką harmonię i minimalistyczne perkusje splecione z oddechami. Rytm delikatnie obija się w miękkim tempie. 

Third Coast Kings tworzy dźwięki pachnące latami siedemdziesiątymi. Czysty głęboki funk, bez zbędnych upiększeń z soulowym wokalem Michelle Camilleri. Zespół sprawia, że “Just Move” wystarcza tylko, by poruszać się do naprawdę tanecznych dźwięków. 

Rodzaj fuzji Michaela Jacksona z obecną generacją lo-fi (Ariel Pink, Blood Orange). Krzywy funk, przypadkowe głosy, wokale zawsze gorące i uwodzicielskie. Wszystko złożone w dziwnie nostalgiczny sposób. 

Brytyjski artysta Devonte Hynes jest daleki od tego by skoncentrować swoje wysiłki nad jednym projektem. Najnowszym przykładem jest nagranie soundtracku do filmu “Palo Alto”. Melancholia i spokój mogą być znane z ostatniego albumu Blood Orange. Jednak wystarczy kilka minut by przekonać się, że jest inaczej. Tworzy on prostą i jasną kompozycję lat post osiemdziesiątych. 

Monster Rally bawi się tymi samymi dźwiękami co choćby Gold Panda albo Toro y Moi. Nostalgiczny kawałek, w którym czuć klasyka The Avalanches “Since I Left You” (2000). Znajdziemy tu słodkie dźwięki zasłonięte brudną formą. 

Obecność Lianne La Havas dodaję trochę pikanterii w naturalnie uwodzicielskiej kompozycji stojącej obiema nogami w R&B. Powoli wyważone oraz dodawane syntezatory tworzą coś na styl Jessie Ware z chórkami w refrenach. 

George Jones Jr. skupił się obsesyjnie na chórach oraz tworzeniu wzniosłej atmosfery. Odsłania nam swój najprawdopodobniej pierwszy singiel zapowiadający trzecią płytę. “To The Top” brzmi jak   ścieżka dźwiękowa do jednego z filmów lat 80-tych. Gigantyczne syntezatory tworzą w zasadzie przebojową balladę, która bez problemu mogłaby być numerem 1, trzy dekady wcześniej.